` Chcieć się razem zestarzeć jest jedynym dowodem wielkiej miłości.

poniedziałek, 20 października 2014

Pewnych rzeczy ponoć nie da się uniknąć, kiedy wszystko się skończy, komuś musi być przykro.



Tak właśnie patrzę, że już prawie miesiąc nic tu nie pisałam. Wynika to z tego, że absolutnie nie mam czasu.. Po szkole pierwsze co to lekcje, a potem mój kochany misiek. Każdego dnia wracam zazwyczaj na wieczór.. Postaram się częściej coś tu pisać.. Aktualnie siedzę u tego głupka <3 Jestem ciekawa czy jak wstanie to będzie chciał od siebie coś napisać, bo tak bardzo chciał wczoraj :D

Ogólnie postaram się w skrócie opisać to co działo się w ciągu tego miesiąca. Oprócz tego, że codziennie widziałam się z Karolem, pierwsze co przychodzi mi na myśl to piątek 10 października, jak poszłam z nim na melanż - uro jego koleżanki z klasy. Następnego dnia obudziłam się i zastanawiałam się co mi się stało, kiedy spojrzałam na swoje ręce. Udany melanż :D
Z dnia na dzień jest coraz łatwiej. Mówię teraz ogólnie o moich stosunkach z różnymi ludźmi. Obojętność to teraz postawa, dzięki niej się jedynie trzymam. Małymi kroczkami nabieram jeszcze więcej odwagi i usamodzielniam się. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Ostatnio usłyszałam od ludzi tyle optymistycznych porad, że nie widzę innego rozwiązania niż z nich skorzystać. 


Krótka wzmianka od Karola (tak, ten o którym pewnie pisała). W sumie to nie wiem czy pisała, bo zakazała mi czytać tego co jest wyżej, a w sumie trochę kusi. Ten tego... Mam coś napisać. Zacięcia literackiego szukać u mnie na próżno. Jedyne co umiem pisać to nudne filozoficzne wywody na fb. Właśnie mnie obudziła i kazała coś napisać. Ciężki z niej człowiek, no ale jednak ma coś w sobie. Coś czego nie da się zdefiniować, coś czego szuka się długi czas, a jak wreszcie to znajdziesz, to nawet nie wiesz czym to dokładnie jest. Wiesz tylko, że JEST i że TEGO szukałeś. No i chyba coś takiego w końcu znalazłem. Pomijając to, że muszę 10 razy do niej powtarzać, żeby w końcu zrozumiała, że jak robię jej zadanie domowe, to ma nie gadać, bo mnie dekoncentruje i kurwica mnie bierze. Nawet w momencie pisania tej nudnej notki robi coś na telefonie i gada pod nosem, mimo że prosiłem ją już chyba 'dwajścia' razy.
Jak to się mówi: na dobre i na złe. Na szczęście więcej jest tych dobrych chwil. Przynajmniej na razie i oby tak zostało. Chociaż w końcu jakby nie było, i tak potem będzie dobrze. Jeśli czekasz na tęcze nie narzekaj na deszcz. Przez tą marudę nie mam teraz na nic czasu. Coś kosztem czegoś. Jestem przynajmniej szczęśliwy (mam nadzieje że ona też, bo jak nie to trochę wpadka xD).
Miałem parędziesiąt pomysłów na to co by tu napisać, ale jak ciągle ktoś mi przerywa pisanie po to by narzekać, że nie pisze, no to pomysły uciekają :( Może kiedyś jeszcze coś tu napiszę i was ponudzę. Wiem, że liczycie, że to nie nastąpi, ja też :D Do "kiedyś", pozdro dla kumatych.