` Chcieć się razem zestarzeć jest jedynym dowodem wielkiej miłości.

sobota, 13 grudnia 2014

Bardzo zdolny i leniwy, to na pewno mowa o mnie. Twoje IQ 150 przy moim wygląda skromnie. Bang!


"Wrócił już mój kochany :*" - jedyne co zdążyła napisać :D

Dobra człowieczki, z racji, że Marzena nie wylogowała się u mnie z kompa, to pozwolę sobie napisać coś od siebie. Taka notatka totalnie ode mnie, wg moich zasad i moich szablonów :D
Przystanek 1: Do czytania trzeba porządnego nastroju, więc napijcie się jakiegoś soku, odpalcie muzykę i zapraszam. Proponuje nowe arcydzieło od DjTuniziano: 

Przystanek 2: Kiedy mamy już piękny klimacik możemy przejść do lektury. Tylko na jaki temat mam napisać...


Zaczynając od początku, Marzena w ostatnim poście napisała "Tęsknie misiek. Wracaj szybko!". Nie wszyscy czytelnicy wiedzą, wylądowałem w szpitalu. Nie była to najlepsza przygoda życia, ale nudno też nie było. Na wejściu musiałem czekać 3h na przyjęcie, bo nikomu nie chciało się zejść na dół do izby przyjęć. No ale nic na to nie poradzę. Jak już mnie przyjęli, to trafiłem do dosyć ciężkiego pokoju. Szpital Neurologiczny, więc nie ma co się dziwić. Dostałem opaskę o numerze 464012 i musiałem przeżyć :D


Nr 464012

Zamknięty na tydzień w pokoju z 3 chorymi na głowę chłopakami w wieku wczesnoszkolnym. Czułem się jak w więzieniu, ale na szczęście nauczyłem się wyłączać i nie słuchać ich żartów o kupie i pierdzeniu... Men's Health, "Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu." Malcolm'a Gladwell'a i "Lekko stronniczy. Jeszcze więcej" Karola Paciorka i Włodka Markowicza. Czytanie mnie zbawiło i stało się to jedną z moich ulubionych czynności podczas pobytu w szpitalu. Oczywiście jak zwykle wygrywało spanie, co niezmiernie wkurzało Marzenę, no ale wybaczyła mi jakoś :* Pierwszym badaniem było pobieranie krwi i już tutaj musieli zaznaczyć jak niezwykle wykwalifikowana kadra tam pracuje. Uszkodzili mi żyłę no i powstał mi taki słodki krwiak na lewej ręce :) Na moim Instagramie jest fotka, z wczesnego etapu jego powstawania, gdy jeszcze nie zdołał zfioletowieć :D

Do końca dnia jakoś wytrzymałem. Przykuty do łóżka, z jedną sprawną ręką jakoś zdołałem przekładać strony w Men's Health'ie w poszukiwaniu ciekawych artykułów.



 Wszyscy wiedzą jak pyszne i obfite jest szpitalne jedzenie :D Dlatego pewna miła pani schodziła mi 2 razy dziennie do bufetu na dole po hot-doga XXL, bo inaczej umarłbym z głodu.
Przyszła niedziela i spotkała mnie wielka niespodzianka :D Przyjechała do mnie mamcia z siostrą, a po chwili do sali weszła ona. Marzena jeśli to czytasz, to myślałem, że rozsadzę ten pokój. Tak się cieszyłem. Pierwszy raz odebrało mi mowę i chyba to zauważyłaś. Mamuśka oczywiście przyniosła obiadek (kebab) i dosyć spore zapasy żywności na czas pobytu :)
W końcu mogłem się z Nią zobaczyć.


Przyszedł nowy tydzień i zaczęły się badania. Najpierw rezonans magnetyczny, potem badania EEG, USG tętnic, tomografia, powtórny rezonans, tyle że tym razem z kontrastem i parę innych, których nazw nawet nie znam. Badania trochę męczące, ale trzeba było je zrobić żeby dowiedzieć się co ja tam w głowie mam. We wtorek Marzena znowu przyjechała. Prawie zgubiła się, ale przy dużej pomocy przychodniów jakoś znalazła mój szpital. Tym razem przyjechała sama, więc było trudniej :D Zawsze w nią wierzę, więc nie zaskoczyło mnie, że sobie poradziła. W końcu to moja zdolniacha <3
Podczas pobytu dowiedziałem się, że jest ze mnie niezły 'Alvaro'. Byłem obserwowany i męczony przez troszkę młodszą ode mnie dziewczynę o imieniu Weronika. Jak widać moja poranna fryzura w stylu 'każdy w inna stronę' oraz zarost typu 'nie widziałem cywilizacji od miesiąca' przypadły jej do gustu. Dostałem nawet liścik miłosny... Oczywiście nie wręczyła mi go osobiście. Gdy go otworzyłem myślałem że się zapowietrzę :D




Ciężko było mi się powstrzymać od śmiechu, ale nie mogłem przecież wyśmiać jej w twarz. Nie jestem aż takim skurwielem. Do końca pobytu siedziała cały czas na korytarzu i czekała kiedy tylko wyjdę, a jak wychodziłem do toalety, albo na badania, to jej wzrok wbijał się we mnie niczym szpilki. Okropne uczucie.
Poza świetnymi żartami o kupie, przeżytych miłościach i profesjonalnymi badaniami było jeszcze, już wcześniej wspomniane, fenomenalne jedzenie. Dla niekuamtych to wszystko było sarkazmem. Żarty były z dupy (dosłownie), pielęgniarki uszkodziły mi żyłę, od jedzenia schudłem ponad 5kg, a o sprawach emocjonalnych już wystarczająco napisałem. Dla porównania znowu odsyłam do mojego Instagrama, gdzie są fotki sprzed jakiegoś czasu. Małe porównanie jak wyglądałem w ostatni dzień pobytu:

Trochę chudo :D Ale jak już wydobrzeje to wezmę się konkretnie za siebie i nadrobię. Z nawiązką :)
Chyba nie zanudziłem tutaj za bardzo. Akurat kończy się kawałek który podałem na początku postu. JWP i Wutang Clan to świetne połączenie, serdecznie polecam każdemu i na każda okazje. Teraz tylko czekam na wiadomość od Marzeny. Ciekawe kiedy dowie się o tym poście :D